Kitek Fiodor Ryś
Kitek Fiodor Ryś www.facebook.com

Kto powiedział, że Facebook zarezerwowany jest tylko dla ludzi, a pies nie może pisać bloga? Zwierzęta powoli zaczynają być internautami - zakładają nie tylko profile na "fejsie", ale też i blogi. No niezupełnie one, to sprawka ich właścicieli... Czemu to robią?

REKLAMA
"Kitek Fiodor Ryś" nie narzeka na brak popularności. Na Facebooku jest osobą publiczną. Lubią go 52 osoby. Czym zdobył sobie taką sławę? Na portalu chwali się swoimi osiągnięciami, że złapał muchę albo aportuje kapsle. Czasem wrzuci zdjęcie lub filmik. W poważne tematy się nie zagłębia. Dlaczego?
- Profil powstał dla żartu - mówi naTemat Kamila Wronowska z centrum prasowego SLD, właścicielka futrzaka i autorka jego profilu. Jak przekonuje, nie założyła profilu Fiodorowi, dlatego, że przesadnie fascynuje się swoim zwierzakiem. - Oczywiście kocham mojego kota, ale kot jak kot, nie żywię do niego chorego uwielbienia - kwituje. To miał być także test na to, czy tak "dziwny" pomysł się przyjmie. Wyniki były nieco zaskakujące. - Nawet tak absurdalny pomysł może się spodobać użytkownikom Facebooka - przekonuje Wronowska. I dodaje też: - Teraz może powstać profil czegokolwiek, psa, kota, a nawet jabłka. Po naszej rozmowie Fiodor od razu pochwalił się na wallu, że będzie sławny.
Facebook facebookiem ale zwierzaki prowadzą też własne blogi. "Pani Lula" jest West Highland Terrierem. Ze swoimi czytelnikami dzieli się doczesnymi tematami. Zdarza jej się zażartować, publikuje wiele swoich zdjęć. Właścicielką psa i autorką bloga jest Katarzyna Kozłowska, redaktorka, była z-ca redaktora naczelnego tygodnika "Wprost". Przekonuje, że kocha swojego psa, jak wszyscy miłośnicy tych czworonogów widzi w nim ludzkie cechy.
- Ten pomysł powstał na skutek braku czasu na życie towarzyskie - mówi naTemat Kozłowska. - W ten sposób miałam okazję kontaktować się ze znajomymi, którzy chcieli wiedzieć, co u mojego psa słychać - dodaje. Zapytana o błędy ortograficzne, które znajdują się na blogu "Pani Luli", odpowiada, że winny temu był wiek psa. a właściwie wówczas szczeniaka. Zwierzak milczy od 2010 roku. Może jednak przywróci działalność w internecie. - Planuję do tego wrócić, jak tylko znajdę trochę czasu - dodaje - teraz będzie pies będzie używał poprawnej polszczyzny i zdań złożonych.
Zdaniem Joanny Łapińskiej, zoopsychologa, moda na promowanie swoich pupilów w sieci to dobra tendencja. - O ile oczywiście pamięta się o podstawowych potrzebach zwierząt - zaznacza. Czyli o tym, żeby najpierw zwierzakowi sprzątnąć kuwetę, czy wyjść na spacer, a dopiero w drugiej kolejności zaktualizować jego bloga.
Angielski badacz Neil Bretell wyliczył, że co dziesiąty zwierzak domowy ma konto na Facebooku. Włączając w to samego Marka Zuckerberga, którego pies "Beast" ma blisko 1,5 miliona fanów. Niekwestionowanym królem wśród społecznościowych zwierząt jest pies "Boo", który ma ponad 4 miliony fanów. W sieci pojawiły się nawet maskotki, które do złudzenia przypominają czworonoga.
Internet kipi od zdjęć czy nagrań domowych zwierzaków. Prym wiodą wśród nich koci król youtube'a z Japonii - kot "Maru" i sławny na Wyspach Brytyjskich "kot z Anfield", który przerwał mecz Liverpoolu z Tottenhamem, robiąc sobie rajd przez całe boisko. Doczekał się profilu na Twitterze, w którym żartuje sobie z piłkarzy Premier League.
Kot przykładowo wyraził zadowolenie, że na stadionie dostał większe owacje niż były napastnik "The Reds", Fernando Torres.