
Zdjęcie łasicy lecącej na plecach dzięcioła stało się hitem internetu. Wykonał je brytyjski amator ornitologii Martin Le-May. Do autora dotarła BBC. - Byłem na spacerze z żoną i usłyszeliśmy jakiś hałas na drzewie. Spojrzeliśmy przez aparaty i nagle spośród gałęzi wyleciał dzięcioł. Zacząłem robić zdjęcia i dopiero po trzech zorientowałem się, że na jego grzbiecie jest łasica - opisywał.
REKLAMA
Zwykły spacer po pobliskim parku przyniósł jedno z najpopularniejszych zdjęć roku. Choć to dopiero początek marca śmiało można je tak nazwać, biorąc pod uwagę liczbę udostępnień w mediach społecznościowych i ilość publikacji, jakie poświęciły mu media tradycyjne. Fotografia łasicy lecącej na grzbiecie dzięcioła to dzieło miłośnika ornitologii Martina Le-Maya.
Autor w rozmowie z telewizją BBC wyjaśnia jak wiralowa fotografia powstała. Le-May mówi, że postanowił wybrać się z żoną na spacer do pobliskiego parku. Chciał jej pokazać dzięcioła zielonego, bo jeszcze nigdy go nie widziała. W pewnym momencie para usłyszała, że w koronie jednego z drzew coś się dzieje.
Postanowili przyjrzeć się temu bliżej, wykorzystali do tego swoje aparaty z potężnymi obiektywami. Nagle spośród gałęzi wyleciał słynny dzięcioł. Le-May zaczął robić serię zdjęć. Dopiero po chwili zorientował się, że na grzbiecie ptaka leci łasica. - Spadły na ziemię ok. 20-30 m od nas, ale łasica chyba się nas przestraszyła. Dzięcioł szybko odleciał, a zwierzę uciekło w trawę - relacjonuje Brytyjczyk.
Źródło: BBC
