
We wrześniu przy Stadionie Narodowym w Warszawie zorganizowana zostanie druga edycja Międzynarodowych Pokazów Pirotechnicznych. Podczas „najpotężniejszego widowiska pirotechnicznego w Polsce” wystrzelonych zostanie sześc tysięcy ładunków. – Czy kogoś porąbało? – zapytał na łamach „Gazety Wyborczej” Adam Wajrak.
REKLAMA
Zaniepokojona wrześniową imprezą, która ma trwać ponad siedem godzin, jest także cześć okolicznych mieszkańców. Szczególnie nieprzychylnie do Międzynarodowych Pokazów Pirotechnicznych nastawieni są właściciele psów, kotów i innych zwierząt, które źle znoszą towarzyszący fajerwerkom huk. Do tego dochodzą jeszcze miejskie ptaki oraz zwierzęta ze stołecznego ogrodu zoologicznego, położonego 2 km od Stadionu Narodowego.
W naTemat pisaliśmy już, że zwierzęta nie są przyzwyczajone do huku. Dla nich brzmi on o wiele gorzej niż dla nas. Poza tym nie tylko zwierzaki boją się fajerwerków: często są one też niezbyt miłe dla najmniejszych obywateli.
Przedstawiciel spółki PL.2012+, która zarządza Stadionem Narodowym, uspokoił wprawdzie „Wyborczą”, że hałaśliwe pokazy fajerwerków nie zajmą całej imprezy. – Zorganizowane zostaną cztery niesamowite spektakle pirotechniczne, czas każdego z nich nie będzie przekraczał 20 minut – zapewnił Piotr Glinkowski.
Stanowisko spółki nie zadowoliło jednak słynącego z zamiłowania do przyrody Wajraka, który zasugerował władzom Warszawy, by nie wydały zgody „na takie głupoty w centrum, gdzie mieszkają ludzie i zwierzęta”.
Protesty zdają się jednak nie robić większego wrażenia na organizatorach imprezy, którzy na początku stycznia poinformowali, że można już kupować bilety na Międzynarodowe Pokazy Pirotechniczne. Poprzednia edycja imprezy odbyła się w Katowicach. Katowicki pokaz sztucznych ogni oglądało 25 tys. osób.
W naTemat przy okazji sylwestrowych imprez pisaliśmy, dlaczego nie warto strzelać fajerwerkami. Zwłaszcza przez tak długi czas.
źródło: Wyborcza.pl
