Swoim wyznaniem Depardieu naraził się obrońcom praw zwierząt.
Swoim wyznaniem Depardieu naraził się obrońcom praw zwierząt. Fot. shutterstock.com

Francuz poinformował, że do zdarzenia doszło, gdy auto, którym podróżował po Burkina Faso, nagle się zepsuło.

REKLAMA
Aktor ze swoich afrykańskich przygód zwierzył się w wywiadzie udzielonym dziennikowi „The Independent”. – Dwa lwy czekały przed naszym samochodem i nie chciały się stamtąd ruszyć – opowiadał Depardieu. – Godziny mijały, nie mogliśmy wysiąść z samochodu. Mój afrykański kierowca był naprawdę przerażony. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy je po prostu zastrzelić.
Na historię Depardieu natychmiast zareagowała walcząca o prawa zwierząt PETA. Współzałożycielka tej organizacji, Ingrid Kewkirk, w rozmowie z brytyjską edycją magazynu „Huffington Post” stwierdziła, że Francuz jest zwykłym kłamcą i uosobieniem cynizmu. – Co za szczęście, że w tej szczególnej sytuacji Depardieu był nie tylko w pełni uzbrojony, ale także gotowy do działania. Czy on myśli, że te lwy pomyliły go z gazelą? Jesteśmy przekonani, że nie miał żadnego biznesu do załatwienia na lwim terytorium, poza zwykłym polowaniem – stwierdziła ironicznie Kewkirk.
To nie pierwszy raz, kiedy francuski aktor wywołuje szum wokół swojej osoby. Niedawno przecież [po tym jak francuski rząd podwyższył podatki dla bogaczy -red.] przeprowadził się z Francji do Rosji wyznając jednocześnie Vladimirowi Putinowi dozgonną miłość. Przyznał się też do tego, że dziennie wypija do czternastu butelek wina. Nie stroni też od innego alkoholu.
– Pić zaczynam już przed dziesiątą. Zwykle sięgam wtedy po czerwone wino lub szampana. Następnie nalewam sobie pastis, anyżowy francuski likier – wymienia aktor. Przy każdym posiłku towarzyszą mu nieodłącznie przynajmniej dwie butelki wina. Popołudniami lubi rozsmakować się w szampanie, piwie, ponownie pastis oraz produktach własnej winiarni. Dzień kończy z przytupem – wódką lub whisky.