
Francuz poinformował, że do zdarzenia doszło, gdy auto, którym podróżował po Burkina Faso, nagle się zepsuło.
REKLAMA
Aktor ze swoich afrykańskich przygód zwierzył się w wywiadzie udzielonym dziennikowi „The Independent”. – Dwa lwy czekały przed naszym samochodem i nie chciały się stamtąd ruszyć – opowiadał Depardieu. – Godziny mijały, nie mogliśmy wysiąść z samochodu. Mój afrykański kierowca był naprawdę przerażony. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy je po prostu zastrzelić.
Na historię Depardieu natychmiast zareagowała walcząca o prawa zwierząt PETA. Współzałożycielka tej organizacji, Ingrid Kewkirk, w rozmowie z brytyjską edycją magazynu „Huffington Post” stwierdziła, że Francuz jest zwykłym kłamcą i uosobieniem cynizmu. – Co za szczęście, że w tej szczególnej sytuacji Depardieu był nie tylko w pełni uzbrojony, ale także gotowy do działania. Czy on myśli, że te lwy pomyliły go z gazelą? Jesteśmy przekonani, że nie miał żadnego biznesu do załatwienia na lwim terytorium, poza zwykłym polowaniem – stwierdziła ironicznie Kewkirk.
To nie pierwszy raz, kiedy francuski aktor wywołuje szum wokół swojej osoby. Niedawno przecież [po tym jak francuski rząd podwyższył podatki dla bogaczy -red.] przeprowadził się z Francji do Rosji wyznając jednocześnie Vladimirowi Putinowi dozgonną miłość. Przyznał się też do tego, że dziennie wypija do czternastu butelek wina. Nie stroni też od innego alkoholu.
– Pić zaczynam już przed dziesiątą. Zwykle sięgam wtedy po czerwone wino lub szampana. Następnie nalewam sobie pastis, anyżowy francuski likier – wymienia aktor. Przy każdym posiłku towarzyszą mu nieodłącznie przynajmniej dwie butelki wina. Popołudniami lubi rozsmakować się w szampanie, piwie, ponownie pastis oraz produktach własnej winiarni. Dzień kończy z przytupem – wódką lub whisky.
Źródło: huffingtonpost.co.uk
