Pocker wróci do swojej pani dopiero jak uda mu się odwiedzić wszystkie kontynenty.
Pocker wróci do swojej pani dopiero jak uda mu się odwiedzić wszystkie kontynenty. Fot. Facebook

Pockera możesz wziąć do siebie na minimum 24 godziny a maksimum 10 dni. W tym czasie możesz zabrać go do pracy, na wakacje lub do restauracji. Pod jednym warunkiem: codziennie musisz zrobić mu jedno zdjęcie! Po co? Po to, by pomóc promować ideę adopcji zwierząt.

REKLAMA
Pocker – polski DOGtrotter – podróżuje już od ponad roku. Pluszowy psiak odwiedził już m.in. Litwę, Łotwę, Estonię, Grecję, Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Australię, Węgry, Czechy, Holandię, Niemcy, Turcję, Tanzanię, Zanzibar, Sri Lankę i Malediwy.
logo
Pocker zawsze podróżuje w czerwonej apaszce. Fot. Facebook
Ale to nie koniec. Regularnie gości także w Polsce, by zwiedzać najpiękniejsze polskie miasta - Warszawę, Łódź, Olsztyn, Trójmiasto, Katowice, Bielsko Białą. Teraz jedzie do Orzesza.
– W sumie psiak zrobił w ciągu roku już ponad 100 tys. kilometrów – informuje nas Kasia Pisarska, pomysłodawczyni akcji.
Kieszonkowych rozmiarów maskotkę kupiła w lumpeksie, za 4 złote. Jak sama zaznacza to dlatego, że promuje właśnie „używane” psy. Wkrótce potem – w listopadzie 2013 roku – psiak nazwany Pocker wyruszył w swoją pierwszą podróż. Każdy tymczasowy właściciel Pockera – poza codzienną troską o pupila – ma jeszcze wywiązywać się z dwóch obowiązków.
logo
Miś zwiedził też najpiękniejsze plaże świata... Fot. Facebook
Po pierwsze, codziennie trzeba robić psiakowi zdjęcia i na facebookowym koncie DOGtrottera informować internautów o tym, gdzie Pocker jest i co robi. Można to robić po polsku lub po angielsku. Po drugie osoba, która bierze maskotkę pod swoją opiekę, ma za zadanie zachęcać ludzi do adopcji zwierząt wszędzie gdzie tylko się da.
logo
Pocker odwiedził już także egzotyczne kraje... Fot. Facebook
Pluszak może przebywać u jednej osoby maksymalnie 10 dni. Potem trafia do kolejnego podróżnika. Ale jego podróż także musi być odpowiednio zorganizowana. – Psiak podróżuje z nami, nie np. w walizce – zaznacza Pisarska. – Nie wysyłamy go też pocztą ani kurierem tylko przekazujemy sobie z rąk do rąk. Słowem, dbamy i uważamy na niego, tak jakby był żywym psem.
Do Kasi, Pocker wróci dopiero po tym, jak odwiedzi wszystkie kontynenty.
Źródło: www.pies.pl