
Gdy tylko temperatura na dworze spadnie poniżej dziesięciu stopni Celsjusza na potęgę kupujemy buty, sukienki, płaszcze i czapki dla psów. Tłumaczymy sobie, że to dla ich dobra, bo przecież skoro my marzniemy, marzną i one. Bzdura! Po prostu znów nie mamy odwagi przyznać się do tego, że bezmyślnie ulegamy modzie.
REKLAMA
A psia moda nigdy chyba nie miała się tak dobrze jak teraz. W internecie aż roi się od portali, na których można kupić nie tylko oryginalne budki dla psów (urzekła mnie zwłaszcza chatka dla Yorka nazwana „cukierkowy domek”, choć były też zamki dla psich księżniczek i budki zdobione wizerunkiem dziecięcej idolki o szatańskim usposobieniu – Hello Kitty), ale przede wszystkim kompletną garderobę! Idźcie precz wy, którzy kupując szczeniaka w zoologicznym sklepie zaopatrujecie się jedynie w miskę, smycz, obrożę i karmę! Wedle nowej mody, pies – jak niemowlę – musi mieć domek, spodenki i t-shirty na lato (by oswoił się z noszeniem ubrania).
Ale pan powinien zaopatrzyć go też w ciepłe spodnie, koszulki, bluzy, kurtki, kombinezony, czapki i buty na zimę. Inaczej – wedle przekonania coraz silniej obowiązującego w społeczeństwie – grozi mu rychły zgon poprzedzony męczarniami związanymi z niezliczonymi choróbskami, gorączką i brakiem wsparcia ze strony ludzkiego (albo raczej właśnie nieludzkiego) pana.
Teoretycznie nie ma w tym nic złego. Teoretycznie troska o zdrowie psa jest jak najbardziej wskazana. Ale teorii, jak wiadomo, zwykle dość daleko do praktyki. Nieszczęśliwe pyszczki psiaków odzianych chyba szczelniej i cieplej niż niejeden człowiek, prześladują mnie od kilku tygodni już chyba w każdej dzielnicy Warszawy. Poza Warszawą zresztą też. Nawet w sieci! Dziwi to o tyle, że przecież na dworze nie ma wielkiego mrozu a, jak powiedział mi zwierzęcy psycholog,Maciej Trojan, pies ubrany to pies nieszczęśliwy.
Na jednym z blogów znalazłam tekst, w którym autorka na siłę przekonuje czytelników, że psa ubierać warto. Ba! Wręcz trzeba. Inaczej gotów dostać zapalenia płuc, oskrzeli albo wręcz anginy! – Wyobraźmy sobie że wyprowadzając naszego pupila na „krótkie siku” nago, sami wychodzimy z nim w takim stroju w jakim przebywaliśmy w mieszkaniu, nie zakładamy dodatkowej kurtki, czapki, rękawic itp. – czytamy na blogu. – (...) nasz pies nie powie, że coś go tam kręci, będzie w milczeniu znosił sytuację i przyzwyczajał się do stopniowo narastającego bólu, po kilku latach takiego postępowania z organizmem zaczną pojawiać się różne problemy np. z tarczyca nerkami itd. [pisownia oryginalna – red.].
Otóż owszem, pies da nam jasno do zrozumienia, kiedy na dworze będzie mu zimno. – Na chłód i marznięcie podczas spacerów najbardziej narażone są psy, które na co dzień spędzają większość czasu w mieszkaniach, w których temperatura wynosi ok. 25 stopni Celsjusza – wyjaśnia dalej Trojan. – Ale i tu najważniejsze, by właściciel czworonoga wykazał się rozsądkiem i – zamiast na siłę psiaka ubierać, najpierw bacznie i regularnie go obserwował.
Po czym zatem poznać, że pies marznie? – Podnosi łapy, stoi pod drzwiami domu albo ciągnie nas w ich stronę – wylicza Trojan. – Skamle zamiast się bawić. Gołym okiem widać, że ze spaceru nie ma żadnej radochy. Wówczas faktycznie warto założyć mu buty. Ale – podkreślam –tylko buty. Ortalionowa osłona na całe psie ciało jest wskazana z kolei tylko wtedy, kiedy np. widzimy, że do sierści psa przyczepia się śnieg a nasz pupil zaczyna porządnie się trząść.
Przede wszystkim powinniśmy natomiast pamiętać, że psy naprawdę nie lubią być ubierane i – ulegając modom – zamiast pomóc im przetrwać zimę, fundujemy im całkiem sporą zimową traumę.
Miałam w życiu sporo do czynienia z psami. W w domu rodzinnym, wychowaliśmy ich pięć. Nigdy nikt nie zakładał im butów, czapek ani kurtek. Były dobrze karmione, gdy na dworze panował silny mróz, spały w domu, spacerowały, kiedy tylko miały na to ochotę. Ale nie skakaliśmy przy nich jakby były z kosmosu. Efekt? Dwa – pierwszy pekińczyk a drugi owczarek kaukaski – przeżyły kolejno 17 i 14 lat podczas gdy średnia długość życia psa waha się między 12-14 lat. Trzy pozostałe żyją nadal. I prawdę mówiąc – nie chorują.
Fani psiej mody mogą sobie to wszystko przemyśleć, albo – idąc dalej – do ubranek zakładanym czworonogom dodać jeszcze pieluchy. Wtedy spacery i – tym samym – związane z nimi odzieżowe dylematy – przestaną mieć jakiegokolwiek znaczenie.
