
W Polsce prowadzi się “kampanię medialną, w której przedstawia się społeczeństwu polskich naukowców eksperymentatorów jako osoby znęcające się nad zwierzętami w imię bezzasadnych, pozbawionych racji celów” – napisali w petycji do minister nauki i władz PAN przedstawiciele kilku instytucji, które zajmują się eksperymentami na zwięrzetami.
Według Autora w laboratoriach “miliony szczurów, myszy, królików, świnek morskich, psów, kotów i małp, z naczelnymi włącznie, poddawane są niezliczonym eksperymentom. Oblewa się je substancjami żrącymi, zmusza do ich spożywania, zakaża chorobami, poddaje elektrowstrząsom, napromieniowaniu, łamaniu kręgosłupów, kości i oślepianiu.” Do torturowania zwierząt używa się m.in. "śrub, pras i dybów".
Autor sugeruje, że zgodnie z nową ustawą naukowcy polscy będą mieć prawo do przecinania strun głosowych, by zwierzęta nie mogły okazywać bólu. Ponadto zgadza się z szerzonym przez przeciwników doświadczeń poglądem, że “przenoszenie wyników z eksperymentów ze zwierzętami na człowieka jest często zawodne, a nawet opóźnia postęp w zapobieganiu i zwalczaniu chorób u ludzi”. Czytaj więcej
Gdyby tak stronniczy artykuł ukazał się w tabloidzie, świat nauki zapewne pominąłby go milczeniem. Nie możemy jednak milczeć, gdy taki artykuł publikuje „Polityka”, którą zgodnie z opublikowanymi przez nią wynikami ankiety czyta 85% czytelników z wyższym wykształceniem. Do tej pory znaliśmy „Politykę” jako tygodnik rzetelnie propagujący wiedzę i badania naukowe w różnych dziedzinach, w tym badania biologiczne i medyczne na zwierzętach. Nie wiemy, czy ten artykuł jest „wypadkiem przy pracy”, czy stanowi początek nowej polityki w Polityce i innych mediach.
