Naukowcy zabrali głos w debacie nad ustawą o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych
Naukowcy zabrali głos w debacie nad ustawą o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych Fot. Agnieszka Sadowska / AG

W Polsce prowadzi się “kampanię medialną, w której przedstawia się społeczeństwu polskich naukowców eksperymentatorów jako osoby znęcające się nad zwierzętami w imię bezzasadnych, pozbawionych racji celów” – napisali w petycji do minister nauki i władz PAN przedstawiciele kilku instytucji, które zajmują się eksperymentami na zwięrzetami.

REKLAMA
Naukowcy zabrali głos, bo w Sejmie trwają prace nad ustawą o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych. Według projektodawców, nowa ustawa ma zmniejszyć cierpienie tych istot i ograniczyć ryzyko prowadzenia doświadczeń zbędnych i nieuzasadnionych. Obrońcy praw zwierząt mają do niej jednak poważne zastrzeżenia – zgłosili 31 poprawek, z których nie wszystkie zostały przyjęte. Narzekają m.in., że możliwe będzie prowadzenie doświadczeń w szkołach ponadgimnazjalnych.
Autorzy petycji, w tym reprezentanci Komitetu Biochemii i Biofizyki PAN, Polskiego Towarzystwa Etologicznego czy Komitetu Zoologii PAN, odnieśli się właśnie do tego typu protestów. Pretekstem do napisania listu stał się zaś artykuł w "Polityce" autorstwa Eugeniusza Pudlisa.
Fragment petycji

Według Autora w laboratoriach “miliony szczurów, myszy, królików, świnek morskich, psów, kotów i małp, z naczelnymi włącznie, poddawane są niezliczonym eksperymentom. Oblewa się je substancjami żrącymi, zmusza do ich spożywania, zakaża chorobami, poddaje elektrowstrząsom, napromieniowaniu, łamaniu kręgosłupów, kości i oślepianiu.” Do torturowania zwierząt używa się m.in. "śrub, pras i dybów".

Autor sugeruje, że zgodnie z nową ustawą naukowcy polscy będą mieć prawo do przecinania strun głosowych, by zwierzęta nie mogły okazywać bólu. Ponadto zgadza się z szerzonym przez przeciwników doświadczeń poglądem, że “przenoszenie wyników z eksperymentów ze zwierzętami na człowieka jest często zawodne, a nawet opóźnia postęp w zapobieganiu i zwalczaniu chorób u ludzi”.
Czytaj więcej

"W konkluzji, pan Pudlis, jak i inni publicyści oraz redaktorzy radia i telewizji, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie sugerują, że naukowcy opóźniają postęp medycyny prowadząc sadystyczne doświadczenia na zwierzętach dla własnej przyjemności, kariery i pieniędzy" – skarżą się naukowcy.
Jak twierdzą, artykuł "Polityki", jak i inne publikacje w podobnym tonie, mają na celu dyskredytację eksperymentatorów w oczach opinii publicznej. Wspominają także sukcesy polskich naukowców w leczeniu stwardnienia rozsianego i uszkodzeń rdzenia kręgowego, co według nich nie byłoby możliwe bez doświadczeń na zwierzętach.
"Trzeba złej woli, by nie dostrzegać, że właśnie badania na zwierzętach, w tym ssakach naczelnych, umożliwiły postęp w leczeniu tak groźnych chorób jak cukrzyca, nowotwory, AIDS czy infekcje wirusem Ebola" – przekonują.
Fragment petycji

Gdyby tak stronniczy artykuł ukazał się w tabloidzie, świat nauki zapewne pominąłby go milczeniem. Nie możemy jednak milczeć, gdy taki artykuł publikuje „Polityka”, którą zgodnie z opublikowanymi przez nią wynikami ankiety czyta 85% czytelników z wyższym wykształceniem. Do tej pory znaliśmy „Politykę” jako tygodnik rzetelnie propagujący wiedzę i badania naukowe w różnych dziedzinach, w tym badania biologiczne i medyczne na zwierzętach. Nie wiemy, czy ten artykuł jest „wypadkiem przy pracy”, czy stanowi początek nowej polityki w Polityce i innych mediach.

Petycja kończy się apelem do "gremiów naukowych", w tym ministerstwa nauki i władz PAN, o publiczne zabranie głosu przeciwko tej "kampanii medialnej".
"Zwracamy się również do posłów pracujących nad ustawą o nieuleganie tej oczerniającej kampanii i bezstronne wysłuchanie zdania naukowców" – podkreślają sygnatariusze.