![Czy [url=http://shutr.bz/1pcyXvi] rzeźnia [/url] to dobre miejsce na sesję zdjęciową?](https://m.klubzwierzaki.pl/efdaa88907ed446c7900c70ae3a6bf92,1500,0,0,0.jpg)
Widzieliście już sesję w rzeźni w programie Top Model? Ja dowiedziałam się o niej z Facebooka. Na Pudla nie zaglądam, telewizora nie posiadam. Może więc nie kumam showbizu? A może to showbiz czegoś nie skumał?
REKLAMA
Sesja w rzeźni, według oficjalnych planów i oświadczeń prezenterów miała mieć charakter szokująco-edukacyjny. Jej celem było pokazać ludziom, którzy noszą futra i skóry skąd one tak naprawdę pochodzą. Pomysł może niezbyt oryginalny, chociaż z pewnym potencjałem. Modelami i mięsem można było zagrać tak, żeby komunikat był czytelny. Nie wyszło.
"Nosząc skróty i futra masz na sobie szczątki zabitych zwierząt" – taki miał być komunikat.
W swoich kreacjach modele mieli wyglądać niedorzecznie, mieli pozować jakby byli ubrani w luksusowe stroje, ale jednocześnie „ociekać krwią”. Intencja bardzo dobra i za takie akcje mam zazwyczaj ochotę przybić piątkę organizatorom. W tym wypadku jednak coś po prostu nie wyszło.
Zamierzony komunikat jest bowiem widoczny tylko na jednym zdjęciu, gdzie tło jest po prostu białe i widać Mateusza Maga z mięsnym naszyjnikiem, co faktycznie wygląda niedorzecznie. Rzeźnia w tle, zamiast pomóc - wszystko zepsuła. Zabrakło tam pomocy producenta sesji, który pamiętałby o tym, że liczy się nie tylko wizja artystyczna stylistów i fotografa, ale także (lub może w przypadku takich mocnych scenerii - przede wszystkim) komunikat. Od czytelności przekazu, ważniejsza okazała się być po prostu kontrowersja. Szkoda.
Trupy zawieszone na hakach, pozy modeli i modelek oraz oświetlenie sprawiają, że bohaterowie sesji wyglądają jak bohaterowie horroru, dziwnej sensacji, albo mrocznego pornosa.
Są twardzielami z plakatów. Adam Boguta z mięsnym śliniaczkiem robi minę eleganckiego cwaniaczka i już wszyscy wiemy, że trzeba będzie na niego uważać. Z kolei twarda Osuenhe Ugonoh piersi przykryła kawałkiem mięsa, a tyłek owinęła skórzaną spódnicą i za chwilę spuści niezły łomot chłopakom z yakuzy.
Po przejrzeniu zdjęć było mi niedobrze, ale nie dlatego, że przerażają mnie martwe zwierzęta zawieszone na hakach. Od tego widoku dużo gorsze jest to, co dzieje się z jeszcze żywymi zwierzętami, przez wiele miesięcy zanim zostaną zaprowadzone na rzeź. Człowiek skazany niewinnie na śmierć jest znacznie bardziej przejmującym widokiem niż człowiek już po prostu martwy. Tutaj jest analogicznie.
Moje obrzydzenie wynikało po prostu z porażającego braku szacunku.
To prawda, że gdyby rzeźnie miały szklane ściany wegetarian i wegan byłoby znacznie więcej. Ta sesja jednak nie odsłoniła tych brutalnych realiów, a po prostu wykorzystała trupy jako scenografię. A w zasadzie zupełnie zmarnowała. Bo te zwierzęta umarły i miały stać się dla kogoś jedzeniem, a po sesji zostaną po prostu wyrzucone. Nie wiem jak wy to widzicie, ale nawet ja - wojująca weganka, uważam, że mniejszym marnotrawstwem byłoby zrobić z tych ciał buty i kotlety.
Komunikat nie został przekazany, mięso nie zostało zjedzone. Na następną sesję zapraszam do kostnicy! Wszystko miało jeszcze mniejszy sens niż noszenie futra. Obejrzałam kilka innych prac autorstwa Krzysztofa Wyżyńskiego i nie uważam, że jest to kiepski fotograf, przeciwnie. W tym wypadku jednak naprawdę coś poszło nie tak. Kontrowersyjna sceneria, w tym wypadku miała spory potencjał. Szkoda, że zmarnowany.
Efekty sesji można zobaczyć tutaj. Nie mam nic przeciwko programowi i cenię zarówno Joannę Krupę jak i Michała Piróga za całokształt działalności, a szczególnie zaangażowanie właśnie w sprawy moralnego traktowania zwierząt. Nie mogę jednak w tym wypadku pozbyć się wrażenia, że realizacja rozminęła się z intencjami.
Chcesz więcej stylu? Polub nas na Facebooku!
