
Po dwóch tragicznych przypadkach zamęczenia koni powozowych w Tatrach, władze Tatrzańskiego Parku Narodowym rozważają rezygnację z wykorzystywania zwierząt i przewóz turystów za pomocą melexów. Od 19 sierpnia na trasie do Morskiego Oka będzie kursowała jedna maszyna.
REKLAMA
Nie oznacza to, że na trudnej i długiej trasie od razu znikną konie. Na czas testu melexa wciąż będą odbywały się dotychczasowe kursy fiakrów. – Od 19 sierpnia trasę do Morskiego Oka obsługiwać będzie testowo 6-osobowy melex. TPN na razie nie chce rezygnować z tego, by turystów woziły zaprzęgi konne – powiedział szef Parku Szymon Ziobrowski.
Melex będzie na górskiej trasie jeździł przez trzy tygodnie. – Chcemy zobaczyć, jak się sprawdzi i być może w przyszłym letnim sezonie turystycznym wprowadzimy taki transport, naprzemiennie z zaprzęgami konnymi. Jednocześnie chcemy zmodyfikować wozy konne, czyniąc je lżejszymi – podkreślił Ziobrowski.
Problem koni w górach odżywa w każde wakacje. Sprawę opisywaliśmy już wcześniej w artykule "Rzeźnicy znad Morskiego Oka". Tylko w te wakacje z wycieczenia padły w czasie pracy kolejne dwa konie. Na szczęście jednego z nich udało się uratować.
Źródło: "Gość Niedzielny"
