
W polskich domach przybywa zwierząt. Chętniej kupujemy psy i koty, ale także, co cieszy, częściej niż kiedyś decydujemy się na adopcje. Na wydatki związane z opieką nad zwierzętami wydajemy coraz więcej pieniędzy. Coraz częściej traktujemy też zwierzęta jak pełnoprawnych członków rodziny, wpisując się tym samym w trend charakterystyczny dla krajów, które zdobywają wyższy poziom cywilizacyjny. – Ludzie coraz rzadziej decydują się na dzieci. Dzięki zwierzęciu wypełniają lukę związaną z potrzebą opieki nad kimś, poza tym mają większą potrzebę szczerej miłości, a zwierzątko w domu tę lukę wypełnia ku zadowoleniu wszytkich –wyjaśnia lekarz weterynariii wykładowca "Psychologii Zwierząt" SWPS Remigiusz Cichoń.
– Kiedy Zuza pojawiła się w naszym domu, to jakby nowy duch w nas wstąpił. Coś się zaczęło dziać. Wróciło życie – mówi Marta o swojej suczce, która pewnego dnia po prostu pojawiła się na ich podwórku. – Nie wiem, czy to normalne, żeby psu mówić, że się go kocha, ale mogę być nienormalna. Żeby nie wiem jak być zajętym, to trzeba się oderwać i biec szybko, żeby zobaczyć w jakiej pozie śpi pies. I to jest cudowne – zapewnia.
Takiego samego zdania jest dr Cichoń. Podkreśla, że traktowanie zwierzęcia w sposób, w jaki traktujemy ludzi, może być dla niego krzywdzące. Zwłaszcza w przypadku szczeniaków. – Kiedy zabieramy szczeniaka od jego mamy, traktuje nas jak obcy gatunek drapieżnika. Kiedy je przytulamy, taki maluch odbiera to w ten sposób, że bierzemy je pod siebie, jak każdy drapieżnik, a kiedy je całujemy, wydaje mu się, że je smakujemy – mówi weterynarz.
