
Mishaal bin Hamad bin Khalifa Al Thani, syn byłego premiera Kataru, przez tydzień przebywał w Polsce i polował na dziką zwierzynę w lasach pod Trzebiatowem. Władze miasta cieszą się, bo w okolice przyjeżdża coraz więcej zagranicznych myśliwych. I podkreślają, że katarski szejk w kilka dni upolował 25 sztuk rogaczy.
REKLAMA
Wizyta szejka zakończyła się w czwartek. "Trzymana była w ścisłej tajemnicy, tak, aby nic nie mogło zakłócić pobytu członka katarskiej rodziny królewskiej w naszym regionie. Tylko nielicznym mieszkańcom udało się z nim spotkać. Wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami zatrzymał się w hotelu Dworek nad Regą pod Trzebiatowem. Głównym celem przyjazdu szejka było wzięcie udziału w polowaniach na dziką zwierzynę, które zorganizowały lokalne koła łowieckie" – poinformował Łukasz Trawiński z Urzędu Miasta Trzebiatów.
Zaznaczył, że dopiero na kilka dni przed przyjazdem gościa okazało się, iż jest on znaną osobistością - najstarszym synem emira Kataru, który uznawany jest za jednego z najbogatszych polityków na świecie, a w latach 90. był premierem kraju. "Członkowie naszego koła, którzy brali udział w polowaniach z szejkiem, podkreślają, że jest on bardzo dobrym myśliwym" – dodał Trawiński.
Polowania w lasach pod Trzebiatowem stają się coraz bardziej popularne. Przyjeżdżają tu m.in. Duńczycy, Francuzi i Włosi. "Jak do tej pory szejk Al Sani jest najznamienitszą osobą, z którą mieliśmy przyjemność wspólnie polować" - mówi Aleksander Bernad, prezes Koła Łowieckiego "Łoś" z Trzebiatowa.
Źródło: gs24.pl
